środa, 6 grudnia 2017

238

     Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czułam się tak dobrze, pracując. W pewnym momencie nawet zapomniałam o bólu dłoni i pracowałam tak sprawnie, jak normalnie. Wciągnięta w wir zajęć nie miałam czasu myśleć o kumulacji ostatnich dwudziestu czterech godzin. Było dobrze do tego stopnia, że nie pomyślałam o Jake'u aż do późnego wieczora, kiedy pisałam maila do Deana. Oczywiście nie odpowiedziałam mu o naszej rozmowie w holu... Wspomniałam tylko, że wstawił się za mną w recepcji i teraz znów, tak jakby, dla niego pracuje. I myślałam, że na tym skończy się jego obecność w dzisiejszym dniu, że skończę pisać i będę miała wieczór dla siebie - miałam w planach iść na spacer, jednak telefon z pracy zmienił trwale moje plany.
     Dostałam informację o zamówieniach na sporą ilość alkoholu i przekąsek z pokoju Jake'a. Potwierdzili, że nie on je zamawiał, ale nawet jeśli było to swego rodzaju impreza (w granicach nie przeszkadzania innym gościom), to ja musiałam ją obsługiwać. Myślałam, że zrobię krzywdę za to, że urządził zabawę u siebie - tylko to miałam w głowie wbijając się znów w hotelowy mundurek, który obecnie zawierał również rękawiczki. O dziwo, tego dnia również po raz pierwszy zauważyłam, że czarny fartuch noszony na spódnicy, jest delikatnie do niej podszyty.

     Jared, który zdawał się już nieźle podpity, ale nie zchlany, zadzwonił po nową porcję alkoholu, tym razem niewielką, więc założyłam, że już tylko niedobitki zostały. Miałam jednak ochotę odmówić przyniesienia go - wydawało mi się, że już im wystarczy. Kim ja jednak byłam, żeby im go odmawiać?  Ja tu tylko sprzątałam... I nie tylko.
     Zamurowało mnie, kiedy zamknęłam za sobą drzwi do apartamentu Jake'a, a konkretnej do jego sypialni, gdzie znajdowała się teraz cała impreza. Na podłodze siedział nikt inny, jak on sam, wpatrzony w spokojnie bujające się płomienie elektrycznego kominka. Nie to mnie jednak tak zaskoczyło. Na jego ramieniu leżała, może nawet wręcz na nim spała, dziewczyna z którą dzisiaj widziałam go w jacuzzi. Dowiedziałam się, że nazywa Annabel i również jest aktorką, jednak nie mogłam sobie przypomnieć jej z żadnego filmu, jakie ostatnio oglądałam - może występowała w innych gatunkach....
     Jared jako jedyny zareagował na moje wejście, od razu przychodząc po butelkę, którą miałam na tacy. Ja jednak tempo nadal wpatrywałam się w parę siedzącą tak sobie słodko, w romantycznej prawie że scenerii...
     - Nie chcę się wtrącać, ale nie powinniście już rozejść się do swoich sypialni? - zagadnęłam, choć tak naprawdę powinnam ugryźć się w język.
     Okazało się, że dziewczyna się, że dziewczyna nie spała, bo od razu zareagowała:
     - Reguły hotelu nie zabraniają chyba nocowań... - wymruczała ponętnie. No i miała rację, tak długo jak płaciła za swój pokój, mogła spać u kogoś innego, o ile na to pozwalał. - Więc mogłabym zostać gdyby ktoś bardzo chciał - ciągnęła, jednak Jake nic nie odpowiedział. W końcu czekanie ją znudziło, więc przesunęła się tak, żeby siedzieć na przeciwko niego. Zrobiła naburmuszoną minę, pochylając się w stronę Jake'a tak, że gdyby pochylił się kawałek do przodu, mógłby utonąć w jej biuście.
     Odwróciłam wzrok, bojąc się, że może dojść do rzeczy, których oglądać nie chciałam.
    - Wyjdę od razu, jak skończę sprzątać - poinformowałam... Nawet nie wiek kogo, bo miałam wrażenie, że nikt mnie nie słuchał.
     W części salonowej, gdzie odbywała się cała zabawa, było oczywiście najgorzej. Butelki stały wszędzie, jednak ich sprzątnięcie nie było problemem. Kłopotem były okruszki, które walały się po całym dywanie i nie tylko. Było jednak za późno na odkurzanie, więc poprzestałam na zebraniu wszystkich butelek na blacie w kuchni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER