Kiedy mniej więcej ogarnęłam największe skupisko brudu, była pora zabrać się za ostatnie pomieszczenie, w którym widziałam gości - sypialnię Jake'a. Na wypadek, gdyby już spał, ściągnęłam przed wejściem buty. Okazało się to jednak niepotrzebne. Aktor dalej był pochłonięty obserwowaniem płomieni z takim oddaniem, jakby były one najseksowniejszą tancerką na świecie, odstawiającą dla niego pokaz życia. Mówiłam do niego, pytałam czy wszystko w porządku, jednak nic nie odpowiedział. Nie poruszył się nawet do momentu, kiedy podałam mu rękę i powiedziałam, że pomogę mu zapakować się do łóżka. Już się kiedyś zdarzyło, że pomagałam mu zdjąć spodnie, więc powtórka z rozrywki raczej nie powinna być problemem.
- Wyglądasz strasznie, powinieneś się położyć. - Nie dbałam już o formalności. Szansa, że będzie pamiętał w ogóle moją obecność w tym pokoju by mnie zaskoczyła.
Zareagował szybciej, niż się spodziewałam. Pochwycił moją dłoń i stanął na równe nogi. Wyglądało to dosyć pokracznie, ponieważ musiałam podać mu lewą rękę, czyli tę słabszą - podanie prawej, poharatanej przez szkło, raczej skończyłoby się upadkiem nas obojga. W sumie jak się okazało po chwili, i tak nastąpił.
Nie puszczając mojej dłoni, Jake objął mnie w pasie. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, jednak nim podniosłam na niego wzrok... Bam! Leżeliśmy już na łóżku. Znaczy się on leżał na łóżku, ja wylądowałam na nim. Podciągnęłam nogi tak, by spróbować wydostać się z jego uścisku, jednak zamiast tego moja pozycja z leżącej, zmieniła się na leżącą okrakiem.
Serce waliło mi szalenie szybko. Znów byłam tak blisko niego... Oh, jakże chciałam się po prostu poddać i ułożyć w jego ramionach. Jakże chciałam pozwolić mu na to, żebyśmy tak sobie razem, najzwyczajniej w świecie leżeli... Ale wiedziałam, że nie powinnam. Dawanie sobie nawet tej krótkiej, złudnej chwili, byłoby istną destrukcją.
- Możesz mnie pocałować? - spytał, kiedy nasze spojrzenia się spotkały.
Zamarłam. Miałam wrażenie, że się przesłyszałam. Nie, musiałam się przesłyszeć. On nie mógł... A jeśli? Ponoć po pijaku ludzie nabierają odwagi i mówią oraz robią rzeczy, których wstydzą się normalnie. Inni jednak uważają, że w takim stanie upojenia po prostu do głowy przychodzą głupie pomysły. Może to być jednak tłumaczenie, które ma w zamiarze ukryć prawdę, która wyszła na jaw... Tylko pytanie, której wersji chciałam wierzyć?
Jeszcze przez chwilę siedziałam tak na nim w zawieszeniu. Musiałam zdecydować, czego chciałam. Spełnienie jego życzenia nie oznaczało, że rano będzie z tego zadowolony, ani że nawet będzie to pamiętać. Za to odmowa... Odmowa byłaby sprzeczna z tym, czego chciałam, do czego wewnętrznie się rwałam. Pragnęłam z go, nie tyko fizycznie, jednak to była jedyna bliskość, na jaką miałam szanse.
Wiedziałam, że nie puści mnie bez odpowiedzi. Musiałam się decydować, nie mogłam milczeć w nieskończoność...
Odgarnęłam kilka kosmyków włosów, które opadły na jego twarz. Był tak ciepły, a jego skóra była delikatna w dotyku. Podkrążone oczy aż prosiły się o więcej snu, za to niesamowite usta... One już wyraziły, czego chciały.
- Rano będziesz tego żałować, wiesz? - spytałam, obserwując blask płomieni tańczący w jego oczach. Nie oczekiwałam odpowiedzi, wiedziałam, że tak będzie, a mimo to przysunęłam się do niego i musnęłam delikatnie jego wargi.
Czułam się tak, jakbym znów próbowała czegoś, co uwielbiałam, jednak przez lata nie miała z tym styczności. Delikatnie pieściłam jego usta, jakbym się bała, że przy niewłaściwym ruchu może nagle otrzeźwieć i mnie odepchnąć. Po kilku chwilach strach minął, jednak nadal nie pogłębiałam pocałunku. Taka delikatność była może nawet bardziej kusząca i podniecająca, niż gdyby nasza bliskość była bardziej intensywna.
Nie umiałam opisać radości, jaka wiązała się z tą chwilą. Nie umiałam sama przed sobą zaprzeczyć, że sama kilka razy myślałam o tym, co by było gdyby sprawy między nami potoczyły się inaczej, jednak zaraz potem wracały wspomnienia i wszystko trafiał szlag. W sumie obecna sytuacja, jak te poprzednie, opierała się na tym samym - na niczym. Nie przeszkadzało mi to jednak czerpać garściami z tego doświadczenia. Zapach alkoholu kompletnie mi nie przeszkadzał, chociaż cały czas miałam z tyłu głowy konsekwencje, z jakimi się wiąże.
Nie wiem jak długo byliśmy tak do siebie zbliżeni, jednak w końcu nastąpił moment, w którym nasze wargi się rozdzieliły. Nie odsunęłam się jednak daleko, nadal byłam w zasięgu kilku centymetrów od jego twarzy i... Czekałam na jakąś reakcję. Na to, że zrozumie, że popełnił błąd, lub dalej będzie kroczył w to szaleństwo.
Czułam przyjemne ciarki na całym ciele. A może był to efekt tego, że była w krótkiej spódnicy oraz bluzce bez dłuższych rękawów i najzwyczajniej zaczęło robić mi się zimno? Nie umiałam powiedzieć... Ba, nawet nie umiałam poświęcić temu więcej czasu w mojej głowie, niż zwyczajne dostrzeżenie tego zjawiska.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz