piątek, 8 grudnia 2017

242

     Miałam ochotę zapaść się pod ziemię i nie wychodzić. Nawet pijana wersja Jake'a nie chciała mnie na prawdę - jedynie w formie żartu czy zabawy. Zabolało po prostu, tak w cholerę. Chciałam przeprosić, odejść i... Może nawet zrezygnować ze stażu, byle tylko nie musieć więcej się z nim widzieć - to tak na wypadek, gdyby do rana nie zapomniał o tym zajściu. Niestety, chyba w ramach kary za to, że mój poprzedni wybór był taki zły, tym razem go nie dostałam. Chłopak po prostu objął mnie w pasie i zmusił, bym ułożyła głowę na jego klacie. Czułam się tak beznadziejnie, że nawet nie próbowałam się szarpać. Postanowiłam po prostu zaczekać, aż uśnie i wymknąć się do swojego łóżka.
     Czekając na swoją okazję do ucieczki, myślałam o naszej najbliższej konfrontacji. Jak powinnam się zachować w wypadku, kiedy nie będzie nic pamiętać? Co powinnam powiedzieć, jeśli będzie pamiętać i będzie chciał wiedzieć, czemu to zrobiłam? Lepiej było mieć wypracowaną odpowiedź wcześniej, niż potem improwizować i dać plamę.
     Nie miałam jednak wiele czasu na obmyślanie swojego planu, bo zadziwiająco szybko usnęłam. Sądziłam, że moje ciało będzie się bardziej opierać zmęczeniu, jednak w obliczu ramion i ciepła, którego tak pożądałam, nie miałam najmniejszych szans. Nieświadomie oddałam się słodkiej rozkoszy choć na kilka krótkich chwil....

     Kiedy obudziłam się po raz pierwszy, na dworze nadal było ciemno. Niewiele mogło to powiedzieć, skoro i tak dopiero od godziny siódmej zaczynało świtać. Nim jednak znów odpłynęłam przypomniałam sobie, że miałam uciekać. Chłopak nie mógł obudzić się koło mnie w łóżku! Zwłaszcza, jeśli, nie daj Bóg, Jared bądź ktoś inny znali kod dostępu do wynajmowanego przez niego pokoju.
     Próbowałam wyplątać się z jego uścisku, jednak nawet w stanie spoczynku Jake był ode mnie silniejszy. Za każdym razem, kiedy próbowałam się podnieść, ciężar i siła jego uścisku ciągnęła mnie na niego z powrotem. A może był yo cichy głos podświadomości, która chciałaby leżeć z nim tak godzinami... Ale nie mogła. Moja głupio rozkochana świadomość, dalej robiła sobie idiotyczne nadzieje.
     Po szóstej próbie wyślizgnięcia się z objęć aktora bez budzenia go, wpadłam na lepszy pomysł. W programie o dziwnych ciekawostkach mówili kiedyś, że rzekomo całowanie kogoś śpiącego sprawia, że przy tej przyjemniej czynności, wiotczeją mięśnie - a tego właśnie potrzebowałam, by uwolnić się z pułapki jego ramion. Delikatnie zbliżyłam swoją twarz do jego. Wyglądał po prostu idealnie, jak wyjęty z obrazka. Jeszcze raz - na jakiej podstawie robiłam sobie nadzieje? Czemu ktoś taki miałby w ogóle chcieć mieć jakąkolwiek relację ze mną.?
     Wzięłam głęboki wdech i na chwilę przyłożyłam swoje wargi do jego. Musiałam wrażenie, że chłopak się poruszył, może nawet obudził, jednak nic takiego się nie stało. Za to jednak okazało się, że program miał rację. Bez problemu mogłam się uwolnić z jego objęć, a Jake nadal spał kamiennym snem.
     - Jak widać nie jestem twoim księciem, śpiąca królewno - wyszeptałam, po czym cmoknęłam go w czółko przed opuszczeniem łóżka. - Śpij słodko.
     Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłam przed kompletnym opuszczeniem jego sypialni, było okrycie go kołdrą, albo raczej jej kawałkiem, ponieważ leżał na niej. Zadziwiające było to, że wcale nie było mi zimno, kiedy się obudziłam... Jego odsłonięty kaloryfer musiał nieźle grzać.
     Wymknęłam się z mieszkania co prawda nie po cichu, bo z workiem pustych butelek w worku, jednak wydaje mi się, że nie obudziłam ani Underwooda, ani innych gości w drodze do windy, bo nikt nie zadzwonił ze skargą. Jedynie pracownicy dziwnie na mnie patrzyli, ale jakoś pokrętnie udało mi się wyjaśnić, że miałam naprawdę masę sprzątania. Nie zadawali więcej pytań, więc musieli to kupić.
     Dopiero w mieszkaniu mogłam odetchnąć, zrzucając z siebie ubrania i wchodząc pod prysznic. Nie wiem, jak długo stałam pod deszczownicą, jednak wystarczająco, żeby skóra na palcach był pomarszczona - tak naprawdę mocno. A potem... Było już zwyczajnie za późno, żeby iść spać. Była co prawda sobota i dzisiaj praca (praktyka) mnie nie obowiązywała, jednak dalej obowiązywało mnie bycie na wezwanie Underwooda. Gdybym poszła spać, nie podniosłabym się pewnie do późna, a nie miałam pewności, kiedy chłopak będzie czegoś chciał.

     Siedziałam właśnie na parapecie, popijając ciepłą kawę, kiedy zadzwonił pager. Widząc wiadomość wiedziałam, że niestety na pewno nie zapomniał poprzedniej nocy. Jednak była to prośba, więc mogłam najzwyczajniej w świecie odmówić, i to właśnie zamierzałam zrobić. Jednak chłopak, jakby czytając mi w myślach, wysłał po chwili drugą wiadomość, w której zawarł życzenie, które musiałam spełnić - taka praca. Jednak, żeby gościom ani pracownikom nie mieszać, jedyne czego się ode mnie wymagało to schludne ubranie i biodrowy fartuszek z identyfikatorem.
     Bez większego zastanowienia, naciągnęłam na siebie luźny, bordowy sweter, a tyłek ukryłam w czarnych leginsach. Z butami wyboru nie miałam, więc bez wydziwiania wsadziłam stopy w wysokie, pseudoskórzane brązowe kozaki. Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłam przed założeniem kurtki, było związanie włosów w wysokiego kucyka. Nie widziałam sensu malować się, skoro było to być może moje jedyne wyjść do hotelu tego dnia.
     Nim jednak znalazłam się przed drzwiami do pokoju chłopaka, zgarnęłam po drodze odkurzacz i kilka innych środków które miały mi pomóc doczyścić apartament po wczorajszej imprezie. Prędzej czy później i tak musiałabym się tym zająć, więc lepiej chyba było załatwić to jak najszybciej... Poza tym widziałam realną szansę na to, że jeśli podczas rozmowy będę sprzątać, będę spokojniejsza. No i oczywiście nie zapomniałam o wodzie, o którą prosił.
     Do pokoju weszłam bez pukania - w końcu mnie wzywał. Nie zastałam go jednak w salonie, kuchni, ani też nawet łazience, co oznaczało, że czekał w sypialni... Nerwowo podeszłam do drzwi sypialni, wstawiając do środka głowę - leżał na łóżku, jednak nie spał, na moje nieszczęście. Nie wyglądał lepiej niż w poprzednich dniach, więc zapewne nie spało mu się najlepiej. Do tego kac na pewno dokładał swoje.
     Nim weszłam do pokoju, naciągnęłam mocniej rękaw na prawą rękę. Nie chciałam, żeby zobaczył bandaż. Bałam się, że wywołam tym u niego niepotrzebną litość, jaką wydawało mi się, że mnie darzył za czasów, kiedy byłam jego menadżerką.
     - Przyniosłam wodę, o którą Pan prosił - powiedziałam, podchodząc do niego z napojem. - Potrzebuje Pan czegoś jeszcze, czy mogę się zabrać za sprzątanie? - spytałam jak tylko pochwycił butelkę z wodą. Patrząc na to, że chciał rozmawiać, zapewne nie było mi dane iść w spokoju sprzątać, jednak co szkodziło spróbować?
     Jedno wiedziałam w tej chwili na pewno - musiałam spróbować wmówić mu, że do wczorajszego pocałunku, oraz wspólnego spania, nie doszło. Skoro nawet po pijaku nasza bliskość była dla niego żartem, nie było sensu mówić mu prawdy. Za bardzo bałam się jego reakcji, może nawet utraty stanowiska na praktykach, jeśli by nagle zdecydował, że już nie chce prywatnego asystenta hotelowego - menadżer by zauważył, że coś jest nie tak i wyciągnął by wnioski bez żadnej rozmowy.
     Zabawne, w ironiczny sposób, było to, że był jedną z niewielu osób, na których naprawdę mi zależało, a mimo to ciągle obracałam się w kłamstwie rozmawiając z nim. Zatajałam swoje uczucia, mówiłam to, co wydawało mi się, że chciał usłyszeć, naginałam prawdę, by pasowała do rzeczywistości, w jaką wierzył... A to wszystko po to, żeby wyciągnąć go z bagna, w jakie wkopuje go ciągle swoją osobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER